| 2010 luty styczeń 2009 grudzień listopad wrzesień czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2008 grudzień listopad październik wrzesień 2007 grudzień 2006 czerwiec kwiecień marzec luty styczeń 2005 listopad wrzesień sierpień lipiec czerwiec kwiecień styczeń 2004 grudzień ![]() giera Claire Krzy osz ![]() enfant terrible kakofonikt rep&ret ![]() creepy cartoons auto joanna fashion156 helsinki street fashion they are casual China snippets FILMY (obejrzane odkąd jestem w SH) reprise savage grace death of a cyclist november quantum of solace the eraser head j'ai toujours reve d'etre un gangster zodiac sweeney todd (nie do konca, heh) coś malezyjskiego miss pettigrew my blueberry nights duchess patriotism (Jap.) salo, or 120 days of sodom dream (by kim ki duk) full history of my sexual failures persepolis into the wild the visitor le balon rouge (1956) podróże czerwonego balonika spirited away (animated; miyazaki) madagascar (animated) dexter (season 1) a curious case of benjamin button the nightmare before christmas vicky cristina barcelona chłopiec z latawcem doubt slumdog millionaire che elephant milk the reader science of sleep billy elliot schindler's list 300 stealing beauty frost/nixon synecdoche, new york sound of music la mome goodbye, lenin before the rain walt with bashir juno paprika statysci bękarty wojny mężczyźni, którzy nienawidzą kobiet tatarak malena tam gdzie rosną poziomki rewers howl's flying castle cat soup the life of david gale love, actually balzac and the little chinese seamstress shanghai triad to live rise the red lanterns mongol parnassus (ritchie's) sherlock holmes precious blue velvet the messanger virgin suicides alice (burton's) up in the air |
and then rises hopes again (the people does) http://shanghaiist.com/2009/12/04/video_top_floor_circus_updates_shan.php copied: Among the songs Shanghai art-punk band Top Floor Circus (顶楼马戏团) performed to a cheering crowd at Mao Livehouse this weekend was an update of their song "Shanghai Welcomes You" (which we giggled about back in August). If you thought the old version was biting, iteration two, named "Shanghai Doesn't Welcome You" adds on the negativity. In case you hadn't realized, the song is aimed at "Beijing Welcomes You," a ubiquitous anthem that played all through the summer last year (and beyond). With Shanghai acting like the Expo is just as big an event as the Olympics, the theme was ripe for parody. Chinageeks did everyone the courtesy of translating the song into English, though they warned that the translation didn't pay much attention to rhyme or meter: Shanghai is getting harder and harder to live in these days, From the basic necessities to eating, drinking, whoring, and gambling it’s China’s most expensive, Shanghai doesn’t welcome outsiders or people from Shanghai, Shanghai only welcomes the kind of people whose faces are on money [i.e., Shanghai only welcomes money],
And in case you wanted to see the Chinese, here it is (courtesy of the Hen Huang, Hen Bao Li (很黄很暴力) blog): 上海现在是让人越来越活不下去 Not perhaps the cleverest lyrics, but as C. Custer says, "it does capture the frustration that seems to be spreading about Shanghai housing prices (and prices generally), as well as the frustration people have about being shuffled around by the government to make way for new buildings they can’t afford to live in." And according to Jake Newby's coverage of the event, the crowd went crazy for it.
julia f., polska 2010-02-23 12:36:37 skomentuj (0) this leaves me hopeless http://www.telegraph.co.uk/news/4987848/Missing-dissident-Gao-Zhishengs-family-makes-daring-escape-from-China.html julia f., polska 2010-01-17 15:15:13 skomentuj (0) język angielski pierwszy raz doszło do mnie dziś pewne wrażenie odnośnie języków i ich konotacji tożsamości narodowej, identyfikacji osobistej. angielski, ponieważ stał się językiem międzynarodowym, zatracił swoje właściwości odróżniania kulturowego - jeśli ktoś mówi po rosyjsku lub w hindi, będziemy myśleli o nim, że pochodzi z Rosji lub z Indii (nie patrząc na to, czy założenie jest błędne czy nie). jeśli ktoś mówi po polsku, to tym bardziej na pewno jest z Polski ("po kiego diabła ktoś miałby uczyć się języka polskiego?"). angielski natomiast, przestał być zarazerwowany tylko dla Amerykanów, Kanadyjczyków, Brytyjczyków, mieszkańców RPA czy Australijczyków (lub innych, których pominęłam). dzięki angielskiemu wiele nacji staje się czytelnymi dla innych. oglądając teledysk do piosenki francuskiego zespołu, w chmurkach postaci gry komputerowej do której jest ona teledyskiem, pojawiają się różne języki: angielski - który z przyczyn już wcześniej wspomnianych, nie został odebrany przeze mnie jako język kultury anglosaskiej czy amerykańskiej, tylko jako ten, który rozumiem i który jest nośnikiem kultury globalnej, nośnikiem porozumienia, dogadania się; rosyjski w kolejnej chmurce, który natychmiast odniosłam do Rosji oraz wszelkich stereotypów, które mam gdzieś na powierzchni skojarzeń. czy być może zależy to od stopnia znajomości języka angielskiego (oraz nieznajomości rosyjskiego) czy też jest to sprawa dotycząca wszystkich użytkowników języka angielskiego, nawet tych, którzy angielskim posługują się tylko do pisania skryptów oprogramowań lub komunikatów mówiącej lalki-zabawki? julia f., polska 2009-12-08 14:00:13 skomentuj (0) Chiny zdławią dwutlenek węgla? np taka a propos konferencji nt CO2 w Kopenhadze (Cop15): http://www.polska-azja.pl/2009/11/28/chiny-zmniejsza-emisje-dwutlenku-wegla/ http://www.telegraph.co.uk/earth/copenhagen-climate-change-confe/6662299/China-announces-carbon-target-for-Copenhagen.html - a jeszcze niedawno groziło to fiaskiem całego grudniowego przedsięwzięcia http://www.presseurop.eu/pl/content/news-brief-cover/138431-kolejny-zbedny-szczyt julia f., polska 2009-11-30 19:55:10 skomentuj (0) dostalam sie na sinologie jako rownolegly kierunek. zadzwonila do mnie pani sekretarka z dziekanatu i zadowolonym glosem (podzielajacym moja radosc, rozumiem) obwiescila mi, ze pani dziekan wyrazila zgode na moj wniosek. objasnila mi co bedzie dzialo sie dalej (w sferze administracyjno-papierowej) i spoufale dodala, ze jesli chce ominac kolejki do dziekanatu, moge przyjsc pare minut po drugiej i zapukac * razy. (nie moge, wszakze to tajna informacja). niesamowite, jak wzrosl szacunek pani z dziekanatu do mojej osoby, po pozytywnym glosie z czelusci biura jej zwierzchniczki. milo julia f., polska 2009-09-16 11:03:30 skomentuj (1) Betonowy ogrod / Ian McEwan smierc rodzicow i samowolka dzieci powykrecane zboczenstwa albo i normalne zachowanie julia f., polska 2009-09-06 21:41:54 skomentuj (0) salmon fishing in the yemen / paul torday Believe in belief. julia f., polska 2009-09-06 21:12:49 skomentuj (0) noc użyłam kadzidła Raid na komary i choć po 30 minutach musiałam je wygasić, bo dym kadzideł mnie przydusza i powoduje w głowie ból, zadziałało. nie było. a może to deszcz, padał od kilku dni do momentu, gdy słońce wczoraj zaszło. w każdym razie spałam spokojnie. obudziłam się świadoma za drugim budzikiem o 7.45, spojrzałam na komórkę i przypomniało mi się, że znowu odrzucił mnie mężczyzna/chłopak/inny. zachciałam płakać. julia f., polska 2009-06-11 02:20:56 skomentuj (3) xiaolongbao, czyli pierozki z miesem, na parze do zapamiętania i sprawdzenia: artykuł i wskazówki, gdzie w Szanghaju zjeść najlepiej (tego typu przysmak) julia f., polska 2009-04-24 17:26:46 skomentuj (0) spokój nic takiego: parasol zostawiam na korytarzu, żeby wysechł. parasol zostawiam w kuble przy wejściu do sklepu, parasol kładę gdziekolwiek na ziemię. wracam za 5 minut, za 2 godziny, jutro a on nadal tam jest. nie ruszony. [tak powinno przecież być; nawet nie myślę tutaj, że mogłoby być inaczej] idę po ulicy i nie boję się niczego. w dzień i w nocy. sama, w grupie. conajwyżej, że jakiś przepracowany Chińczyk splunie mi niechcący pod buty, ale to się jeszcze nie zdarzyło. charchają tu równo, nie ma zmiłuj. w zasadzie bez względu na wiek i płeć, ale najczęściej jednak mężczyźni o opalonej skórze. jednakże uważają, żeby nikogo tym nie obrazić próbowałam ostatnio przypomnieć sobie pewien dość często spotykany w Polsce obrazek z ulicy: grupa chłopaków, niby gang, ciężkim powłóczystym krokiem kroczy po chodniku gasząc wszelkie spojrzenia nie pozostawiając wątpliwości co do tego czy chcemy się z nimi zaprzyjaźnić (a oczywiście "chcemy" w razie czego, bo inaczej może to się skończyć bólem w kościach lub wiązanką epitetów). nie chcę naginać, ale ile razy... takiego obrazka jeszcze nie widziałam w Szanghaju (ani w innym mieście w Chinach, w którym do tej pory byłam), najbliżej tego była niewinna grupka chińskich chłopców sunąca po kampusie do kafeterii, na obiad. co gorsza jednak, widziałam scenę nożowania, gdy jeden chłopak niosący walizkę został "po prostu" smagnięty nożem kilka razy, otoczony praktycznie tłumem ludzi w sekundę po incydencie. czyli na oczach wszystkich tam zebranych. nikt nie gonił sprawców (ale może się mylę). ale to jedyne mrożące krew w żyłach zdarzenie w ciągu 8 miesięcy pobytu tutaj. zastanawiam się jak to się dzieje (kieszonkowicze istnieją, owszem), że można czuć się tu tak spokojnie. wokół dużo biednych spracowanych ludzi, a policjanci to zwykle chuderlaki, nikogo nie straszą wyglądem, ale może władzą właśnie. może są prawa, o któych nie wiem, a które zapewniaja porządek. Policja nazywa się tutaj "Spokój Publiczny". takoż. julia f., polska 2009-04-24 16:30:19 skomentuj (1) wahadło nie imadło ojejku! powoli mam już dość ciągłej mej niepewności co do tego gdzie chcę naprawdę być i jaki powinine być mój następny krok. dość mam tego wahania: raz entuzjazm, że wracam do kraju gdzie chleb masło ser i brukowane ulice, innym razem ogarnia mnie smutek, że wyjeżdżam, zostawiam tu słońce ludzi detale.. kontrasty język chiński może i moją przyszłość (jeśli jest tutaj to przecież wrócisz, czy nie?!). blah blah blah dajcie spokój! julia f., polska 2009-03-24 15:08:54 skomentuj (2) |